Wróć do bloga

Serwis pomp ciepła: awaria w środku zimy. Jak nie tracić

Serwis pomp ciepła: awaria w środku zimy. Jak nie tracić

Jest 22:00, za oknem minus piętnaście stopni, a Twój telefon dzwoni bez przerwy. To klient, któremu stanęła pompa ciepła. W domu robi się zimno, dzieci płaczą, a właściciel jest w panice. Ty jesteś w trakcie kolacji po ciężkim dniu, w którym naprawiałeś trzy inne instalacje. Odbierasz? Jeśli nie, klient za dziesięć minut będzie dzwonił do konkurencji, która może nie jest lepsza, ale po prostu podniosła słuchawkę. Każda nieodebrana wiadomość o tym, że serwis pomp ciepła awaria to priorytet, kosztuje Cię realne pieniądze i opinię fachowca, na którą pracowałeś latami.

Ile naprawdę kosztują nieodebrane telefony w sezonie grzewczym?

Zróbmy szybki rachunek na kartce. Załóżmy, że w szczycie sezonu grzewczego masz średnio 5 nieodebranych telefonów dziennie, bo akurat jesteś w kotłowni, w trasie albo po prostu musisz zjeść. Jeśli przyjmiemy, że co trzeci z tych klientów byłby gotowy zapłacić za pilny przyjazd w trybie awaryjnym, tracisz 1,5 zlecenia dziennie. Przy średniej stawce za sam przyjazd i diagnozę rzędu 300-400 złotych, w skali jednego tygodnia (7 dni) przepuszczasz między palcami ponad 3500 złotych przychodu. A to tylko czysta gotówka za usługę, nie licząc potencjalnych części, które mógłbyś wymienić, czy długofalowej umowy serwisowej, którą mógłbyś podpisać z tym klientem.

Jeśli ten scenariusz powtórzy się przez miesiąc, tracisz około 15 000 złotych. To nie są wyimaginowane liczby. To realny zysk, który przechodzi Ci koło nosa, bo nie jesteś w stanie rozmawiać z każdym, kto dzwoni w panice. Co gorsza, klient, który nie dodzwonił się do Ciebie w nocy, rano często ma już umówionego kogoś innego. Nawet jeśli zadzwonisz do niego o 8:00 rano, usłyszysz tylko: „Dziękuję, już nieaktualne, pan z innej firmy właśnie kończy naprawę”. Twoja profesjonalna wiedza przegrywa z faktem, że konkurencja była dostępna w momencie kryzysu.

Co próbujesz z tym zrobić i dlaczego to często nie działa?

Większość fachowców, z którymi rozmawiam, przerabiała już kilka sposobów na opanowanie tego chaosu. Pierwszym jest zatrudnienie kogoś do odbierania telefonów. Brzmi dobrze, ale w praktyce musisz znaleźć osobę, która rozumie, czym jest pompa ciepła, zna cennik i potrafi odróżnić pilną awarię od głupiego pytania o ustawienia sterownika. Musisz tej osobie zapłacić pensję, ZUS i zapewnić miejsce pracy. Jeśli to Twoja żona lub partnerka, szybko kończy się to kłótniami o to, że „ciągle ktoś dzwoni i nie mamy chwili spokoju”.

Drugim rozwiązaniem jest przekierowanie telefonu na pocztę głosową. Klient słyszy: „Proszę zostawić wiadomość”. Problem w tym, że w sytuacji, gdy w domu jest zimno, klient nie chce zostawiać wiadomości. On chce usłyszeć: „Będę u pana za dwie godziny”. Jeśli tego nie usłyszy, szuka dalej. Trzecim sposobem jest próba oddzwaniania w wolnych chwilach. To walka z wiatrakami. Oddzwaniasz po dwóch godzinach, klient jest już zirytowany, albo – co gorsza – w ogóle nie odbiera, bo właśnie zajmuje się naprawą z kimś innym. Próbowałeś też pewnie spisywać wszystko w zeszycie, ale przy trzech awariach dziennie i dziesięciu telefonach, zapiski gubią się, a terminy wylatują z głowy. To prowadzi do błędów, które kosztują Cię nerwy i zaufanie klientów.

Ania – Twój spokój, gdy dzieje się serwis pomp ciepła awaria

Skoro wiesz już, ile tracisz, czas na rozwiązanie, które nie wymaga zatrudniania dodatkowej osoby. Ania to sekretarka AI, która została stworzona właśnie do takich zadań. Kiedy dzwoni klient z awarią w środku nocy, Ania odbiera telefon w Twoim imieniu. Nie jest to zwykła automatyczna sekretarka, która tylko nagrywa komunikat. Ania rozmawia z klientem, wypytuje o objawy awarii, sprawdza w bazie wiedzy, którą jej wcześniej przekażesz, i przede wszystkim – umawia termin w Twoim Kalendarzu Google.

Ania działa 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Gdy dzwoni telefon, Ania odbiera, a klient ma poczucie, że został obsłużony. Jeśli sytuacja jest krytyczna, Ania wpisze wizytę w Twój kalendarz zgodnie z wytycznymi, które jej nadasz. Ty rano otwierasz swój Kalendarz Google i widzisz gotową listę zleceń: „Pan Kowalski, awaria pompy ciepła, błąd E03, adres ten i ten”. Wszystko masz w jednym miejscu, bez konieczności odrywania się od pracy, by odebrać telefon. Ania obsługuje też maile i wiadomości, więc jeśli klient napisze zapytanie przez Gmaila lub Telegrama, Ania odpisze mu, podając Twoje dostępne terminy lub zbierając niezbędne informacje o awarii.

Nie musisz się martwić, że stracisz kontrolę. To Ty ustalasz, jakie informacje Ania ma zbierać i w jaki sposób ma umawiać wizyty. Działa dokładnie tak, jak jej każesz, nie męczy się, nie potrzebuje urlopu i zawsze jest uprzejma, nawet dla najbardziej zdenerwowanego klienta w środku nocy. Dzięki temu Ty możesz wreszcie spokojnie pracować przy instalacji, wiedząc, że żaden klient nie zostanie bez odpowiedzi, a każdy serwis pomp ciepła awaria zostanie zapisany w Twoim kalendarzu. To sposób na to, by w sezonie grzewczym nie tylko przetrwać, ale przede wszystkim zarobić więcej, nie tracąc przy tym zdrowia.

Zacznij odbierać każdy telefon od klientów, nawet gdy stoisz po kolana w wodzie lub naprawiasz pompę u innego zleceniodawcy. Ania zajmie się organizacją Twojego dnia pracy, żebyś Ty mógł skupić się na tym, co robisz najlepiej – na fachowej naprawie sprzętu.

Zobacz, jak Ania odbiera telefony.

Ania odbiera telefony w Twojej firmie 24/7 — zobacz jak działa

Masz pytania? Chętnie pomogę!