Dezynsekcja: telefon od klienta w panice, którego nie
Jesteś w trakcie zabezpieczania mieszkania po zalaniu albo rozstawiasz sprzęt do zamgławiania w piwnicy. Masz na sobie kombinezon, rękawice, a w ręku ciężki opryskiwacz. W tym momencie telefon w kieszeni wibruje po raz czwarty w ciągu godziny. Wiesz, że to może być ktoś, kto właśnie zauważył pluskwy w kanapie albo woda stoi mu w salonie. Nie odbierzesz, bo nie możesz przerwać pracy, a kiedy w końcu oddzwaniasz po dwóch godzinach, słyszysz tylko sygnał zajętości lub głos innej firmy. W branży takiej jak dezynsekcja telefon klienta to być albo nie być – jeśli ktoś dzwoni w panice, nie będzie czekał na Twój oddzwon.
Dlaczego nieodebrany dezynsekcja telefon klienta to strata pieniędzy
Kiedy klient wpada w panikę z powodu szkodników lub zalania, nie szuka „najlepszego fachowca w powiecie”. Szuka kogoś, kto podniesie słuchawkę tu i teraz. Jeśli nie odbierzesz, on po prostu dzwoni do kolejnej firmy z listy w Google. Ty tracisz zlecenie, a konkurencja zyskuje klienta, który często jest gotowy zapłacić więcej za szybką reakcję.
Policzmy to na spokojnie. Załóżmy, że w tygodniu masz średnio 10 takich połączeń, których nie jesteś w stanie odebrać, bo pracujesz w terenie. Z tych 10 osób, co najmniej 7 dzwoni do następnej firmy w kolejce, bo potrzebują pomocy natychmiast. Jeśli średnie zlecenie na dezynsekcję lub osuszanie to 500 złotych, tracisz 3 500 złotych tygodniowo. W skali miesiąca to 14 000 złotych, które przeszły Ci koło nosa tylko dlatego, że miałeś zajęte ręce. To nie są małe kwoty – to są pieniądze, które mogłyby pójść na nowy sprzęt, lepszą chemię albo po prostu na wypłatę dla Ciebie.
Co więcej, nieodebrany telefon to nie tylko strata bezpośrednia. Jeśli klient dzwoni do Ciebie z polecenia, a Ty nie odbierasz, on czuje się zlekceważony. Może pomyśleć, że jesteś niedostępny, że firma nie działa tak, jak powinna. Tracisz wtedy szansę na kolejne polecenia od tego człowieka w przyszłości. To jest efekt kuli śnieżnej – im mniej odbierasz, tym mniej masz zleceń, a im mniej masz zleceń, tym trudniej utrzymać rentowność firmy.
Co właściciele firm robią zamiast rozwiązań, które działają
Wielu fachowców próbuje różnych sposobów, żeby jakoś ogarnąć ten chaos. Najpopularniejszą metodą jest poczta głosowa. Nagrywasz profesjonalną wiadomość: „Dzień dobry, teraz pracuję, oddzwonię”. Problem w tym, że w sytuacji awaryjnej nikt nie chce zostawiać wiadomości na poczcie. Klient w panice nie będzie czekał, aż Ty łaskawie odsłuchasz nagranie i do niego oddzwonisz. On chce usłyszeć konkret: „Tak, przyjadę jutro o 10:00”. Poczta głosowa to dla klienta sygnał, że firma jest zamknięta albo nie dba o kontakt.
Inni próbują zatrudnić kogoś do odbierania telefonów. I tu pojawia się problem z kosztami. Musisz płacić pracownikowi pensję, składki ZUS, zapewnić miejsce pracy, a przecież telefon nie dzwoni przez osiem godzin non stop w sposób równomierny. Czasem masz trzy telefony w ciągu kwadransa, a potem cisza przez trzy godziny. Utrzymywanie osoby tylko do odbierania telefonów w małej firmie usługowej jest po prostu nieopłacalne. Do tego dochodzi kwestia rotacji pracowników – znalezienie kogoś, kto będzie rzetelny, zna Twoją ofertę i będzie miły dla klienta, to często walka z wiatrakami.
Kolejnym pomysłem jest przekierowanie telefonu na żonę lub partnerkę. To rozwiązanie sprawdza się przez chwilę, ale szybko staje się źródłem frustracji. Po pierwsze, bliska osoba nie zawsze zna szczegóły techniczne, nie wie, czy masz wolne terminy na osuszanie w konkretny dzień, albo po prostu ma swoje zajęcia. Po drugie, po pewnym czasie każdy ma dość bycia „sekretarką” po godzinach czy w trakcie obiadu. To psuje relacje domowe i nie rozwiązuje problemu profesjonalnej obsługi klienta.
Jak Ania przejmuje telefony, gdy Ty pracujesz
Na rynku pojawiła się Ania, która działa jak Twoja prywatna sekretarka. To nie jest żadna „sztuczna inteligencja”, z którą musisz prowadzić filozoficzne dysputy. To narzędzie, które po prostu odbiera telefony, kiedy Ty nie możesz tego zrobić. Działa to bardzo prosto: gdy ktoś dzwoni do Twojej firmy i Ty nie odbierasz przez kilka sekund, połączenie zostaje przekierowane do Ani.
Ania rozmawia z klientem, wysłuchuje, czego potrzebuje, i sprawdza Twój Kalendarz Google, żeby znaleźć wolny termin. Jeśli klient potrzebuje dezynsekcji, Ania zapisuje wszystkie szczegóły w kalendarzu, żebyś Ty po pracy wiedział dokładnie, gdzie masz jechać i co jest do zrobienia. Nie musisz się martwić, że klient nie zostanie obsłużony. Co więcej, Ania potrafi też odpisać na maila albo wiadomość, jeśli klient woli napisać zamiast dzwonić. Dzięki bazie wiedzy, którą jej stworzysz, Ania wie, jakie masz usługi, jakie są przybliżone koszty i jak przygotować pomieszczenie przed Twoim przyjazdem.
Ania nie potrzebuje przerwy na kawę, nie choruje i nie wychodzi wcześniej do domu. Odbiera telefony od klientów, nawet gdy Ty jesteś w trakcie najtrudniejszego zlecenia. Dzięki temu, że ona pilnuje kalendarza i kontaktów, Ty możesz skupić się na robocie, za którą Ci płacą. Kiedy kończysz pracę, po prostu zaglądasz do swojego Kalendarza Google i widzisz tam gotowe zlecenia. To spokój ducha i pewność, że żaden klient nie uciekł do konkurencji, bo Ty akurat byłeś pod zlewem czy w piwnicy.
Ania to po prostu sposób na to, żeby Twoja firma działała profesjonalnie bez konieczności zatrudniania dodatkowej osoby. Zobacz, jak Ania odbiera telefony: Zobacz, jak Ania odbiera telefony.