Wróć do bloga

Jak planować pracę ekip serwisowych i nie tracić zleceń?

Jak planować pracę ekip serwisowych i nie tracić zleceń?

Jesteś w połowie wymiany pompy ciepła, ręce masz w smarze, a w kieszeni trzeci raz z rzędu wibruje telefon. Wiesz, że to kolejny klient, który chce umówić serwis albo dopytać o wycenę, ale nie możesz teraz odebrać. Odkładasz klucz, wycierasz ręce w szmatę i próbujesz oddzwonić, ale klient już nie odbiera. Pewnie w tym czasie zadzwonił do konkurencji, która miała wolne ręce i odebrała od razu. Zastanawiasz się, jak planować pracę ekip serwisowych, żeby nie tracić pieniędzy przez to, że telefon jest ciągle zajęty.

Kiedy telefon staje się wąskim gardłem Twojej firmy

Problem nie polega na braku pracy, ale na tym, że nie da się być jednocześnie w dwóch miejscach: pod zlewem u klienta i przy słuchawce w biurze. Każde nieodebrane połączenie to potencjalne zlecenie, które przechodzi koło nosa. Jeśli masz pięciu pracowników w terenie, a sam zajmujesz się odbieraniem telefonów, to w momencie, gdy wchodzisz na drabinę czy wchodzisz pod auto, cała komunikacja w firmie zamiera.

Policzmy to na spokojnie, żebyś wiedział, ile realnie kosztuje Cię brak systemu. Załóżmy, że w tygodniu przepada Ci 10 połączeń, których nie zdążyłeś odebrać. Przyjmijmy konserwatywnie, że z tych 10 osób tylko 4 naprawdę chciałyby zamówić usługę. Jeśli średnia wartość zlecenia serwisowego to 300 złotych, to tracisz 1200 złotych tygodniowo. W skali miesiąca to blisko 5000 złotych, a w skali roku ponad 60 000 złotych. To nie są małe pieniądze, to jest budżet na nowy sprzęt, lepszy samochód dostawczy albo po prostu czysty zysk, który teraz wycieka przez to, że nikt nie podniósł słuchawki.

Co więcej, nieodebrane telefony budują wizerunek firmy, która jest „niedostępna”. Klient, który nie może się dodzwonić, czuje się zlekceważony. Nawet jeśli oddzwonisz po dwóch godzinach, on może być już umówiony z kimś innym, kto był szybszy. Twoja wiedza techniczna i jakość usług nie mają znaczenia, jeśli klient nie może przejść przez pierwszy etap, czyli umówienie terminu.

Co próbujesz robić, żeby ogarnąć ten chaos?

Wielu właścicieli firm serwisowych próbuje walczyć z tym na własną rękę, ale zazwyczaj kończy się to tak samo. Pierwszym pomysłem jest zatrudnienie kogoś do biura. To kosztuje – musisz opłacić etat, ZUS, wygospodarować miejsce, kupić biurko i komputer. Jeśli firma jest mała, często okazuje się, że ta osoba przez połowę dnia nie ma co robić, a w godzinach szczytu i tak nie nadąża z odbieraniem trzech telefonów na raz. To rozwiązanie, które obciąża budżet firmy na stałe, niezależnie od tego, czy sezon jest gorący, czy jest zastój.

Drugim sposobem jest przekierowanie telefonów na numer prywatny żony czy partnerki. To często prowadzi do konfliktów, bo telefon dzwoni w czasie kolacji, w weekendy czy podczas rodzinnego wyjazdu. Poza tym osoba, która nie zna się na technicznych szczegółach, często nie potrafi odpowiedzieć na proste pytania klienta, przez co i tak musisz dzwonić do klienta ponownie, żeby wyjaśnić, czy dany zawór pasuje do instalacji albo czy naprawa bramy wymaga części na wymianę.

Trzecim wyjściem jest poczta głosowa. To najgorsza opcja z możliwych. Większość klientów, słysząc „zostaw wiadomość po sygnale”, po prostu się rozłącza. Nikt nie lubi nagrywać się na automat, bo boi się, że i tak nikt tego nie odsłucha. W efekcie tracisz klienta w ułamku sekundy. Próby zapisywania zleceń w zeszycie, na kartkach przyklejonych do monitora czy w notatniku w telefonie to tylko odsuwanie problemu w czasie. W końcu coś się zgubi, zapomnisz o terminie, klient będzie zły, a Ty stracisz opinię solidnego fachowca.

Jak Ania przejmuje telefony i porządkuje grafik

Skoro wiesz już, ile kosztuje brak kontaktu z klientem, warto spojrzeć na to, co robi Ania. To sekretarka AI, która została stworzona specjalnie dla firm takich jak Twoja. Kiedy ktoś do Ciebie dzwoni, a Ty jesteś w trakcie pracy, Ania odbiera telefon w Twoim imieniu. Nie jest to żadna skomplikowana technologia, której musisz się uczyć – ona po prostu rozmawia z klientem, pyta o szczegóły usługi, adres i preferowany termin.

Ania zna się na tym, co robisz, bo ma wgraną bazę wiedzy o Twojej firmie. Wie, jakie usługi oferujesz, w jakich godzinach pracujesz i co jest potrzebne do wyceny. Kiedy klient chce umówić serwis, Ania sprawdza Twój Kalendarz Google i proponuje wolne terminy. Jeśli klient się zdecyduje, wizyta automatycznie ląduje w kalendarzu. Ty po prostu zaglądasz do aplikacji i widzisz, co masz zaplanowane na jutro. Ania obsługuje też przychodzące maile oraz wiadomości z Telegrama, więc wszystko, co dotyczy zleceń, trafia w jedno miejsce.

Nie musisz się martwić, że Ania coś przekręci albo zapomni o czymś ważnym. Ona nie potrzebuje przerwy na kawę, nie choruje i nie wychodzi do domu o 16:00. Odbiera każdy telefon, nawet jeśli dzwoni pięciu klientów naraz. Ty w tym czasie możesz spokojnie dokończyć naprawę, wiedząc, że żaden klient nie został bez odpowiedzi, a Twój grafik zapełnia się sam. To sposób na to, żeby w końcu przestać być „niewolnikiem” telefonu i zacząć zarabiać na tym, w czym jesteś najlepszy – na rzetelnym serwisie.

Planowanie pracy ekip serwisowych z taką pomocą staje się przewidywalne. Widzisz wszystkie zlecenia w jednym kalendarzu, masz pewność, że klienci są obsłużeni, a Ty możesz skupić się na robocie. To spokój ducha, którego nie kupisz za żadne pieniądze, a który w Twoim fachu jest na wagę złota. Zobacz, jak Ania odbiera telefony.

Ania odbiera telefony w Twojej firmie 24/7 — zobacz jak działa

Masz pytania? Chętnie pomogę!